A A A

AUTORYTET RODZICIELSKI

Według klasycznej teorii wychowa­nia, rodzice powinni mieć autorytet i być konsekwentni w swym postępo­waniu. Wpajanie dziecku pożądanych zachowań („nie baw się przy jedzeniu", „sprzątnij po sobie zabawki", „jak prze­chodzimy przez ulicę masz trzymać mnie za rękę", „nie wolno dotykać kontaktów") odbywa się na bazie doś­wiadczenia i wiedzy rodziców. Autory­tet, w klasycznym jego rozumieniu, opiera się na postawie „ja wiem le­piej". Podstawowym wrogiem takiego autorytetu jest brak konsekwencji. Od rodziców wymaga się zatem zgodności między tym, co dzicku mówią a ich postępowaniem. W innym przypadku dziecko zaczyna wypowiadać kłopotli­we uwagi. („Mówiłeś, że nie wolno jeść cukierków przed kolacją, a sam jesz". „A mama to może kłaść się w butach na tapczanie?"). Od rodziców wymaga się również, aby sposób postępowania wobec dziec- ka uzgadniali między sobą. Jakże dziec­ ko jest zdezorientowane, gdy słyszy z dwóch stron sprzeczne między sobą a kategorycznie podane nakazy (np ojciec mówi, że nie wolno bawić się w kuchni, a mama pozwala bawić się garnkami, ale nie zgadza się na wy­ noszenie ich z kuchni. I cóż ma biedne dziecko zrobić — może jedynie bawić się garnkami na progu). Co jednak robić, jeżeli takie sytu­acje się zdarzają? A bywa tak tym częściej, im więcej spraw między ro­ dzicami jest nie wyjaśnionych, ukry­ tych, nie dogadanych do końca. Konsekwentnie zbudowany autorytet (wg powyższych zasad) może spowodo­ wać w dziecku przekonanie, że jego rodzice są idealni i nieomylni — a nie mą przecież ludzie idealnych i nieomyl­ nych. Przyjdzie taki moment (ani się obejrzycie), że dziecko zacznie, mimo wszystko, dostrzegać Wasze błędy, po­ myłki i słabości. I co wtedy?