DZIECKO
Wtedy, gdy ujawniamy to, co czujemy, przeżywamy, czego pragniemy, chcemy, jakie mamy wrażenia czy przeczucia — mówi przez nas nasze wewnętrzne „DZIECKO". Odbywa się to „na gorąco", spontanicznie, bez analizy i uzasadnień. Na przykład: „jest mi bardzo smutno", „jestem na ciebie wściekła", „nie znoszę prasowania", „chcę dziś pójść do kina", „nic mi się nio chce", „marzę o podróży do Japo-
świadczenia (lub której nie da się sprawdzić). I tak przykładowo nasz wewnętrzny „Rodzic" odzywa się, gdy wygłaszamy stwierdzenia: „wszyscy mężczyźni są podstępni", „Francuzi są weseli a Szkoci skąpi", „człowiek powinien być zawsze spokojny", „nie wolno się złościć", „jesteś niemądry", „masz postępować tak jak ci poleciłem" i temu podobne.
DZIC", a mówimy np.: „większość ludzi, z którymi się zetknąłem, jest przekupna"). W tym przypadku operujemy swoim doświadczeniem, opowiadamy o nim i na jego bazie rozważamy „za i przeciw", planujemy, argumentujemy, kalkulujemy. Na przykład: „jeżeli zwrócę się z tą sprawą do Ani, tó o ile ją znam, nic mi nie poradzi, rozsądniej będzie pogadać z Wandą", „jeżeli nie wybiorę się rano po mięso, to po południu już nic nie będzie".
nii", „mam wrażenie, że za chwilę coś się stanie" itp.
Te trzy części są w każdym z nas. Czasem mówimy i robimy to, na co mamy ochotę („DZIECKO"); innym razem to, co warto, co się nam opłaca („DOROSŁY"); kiedy indziej to, co w danej sytuacji powinniśmy („RODZIC"). W ten sposób komunikujemy się z otaczającymi nas ludźmi jakby na trzech poziomach.
Dla lepszego zobrazowania tej teorii, przytaczamy trzy fragmenty rozmów małżeńskich.