A A A

MOJE, TWOJE, NASZE

Podstawowym i naturalnym sposo­bem uczenia się dziecka jest naślado­wanie innych. Jest to główny mecha­nizm nabywania nowych umiejętności i nawyków. Będziemy jeszcze o tym pisać w wielu miejscach. Jeżeli zauważacie, że dziecko nau­czyło się czegoś nowego, co chcielibyś­cie podtrzymać, to okażcie mu swoją radość, ucieszcie się razem z nim — pochwalcie. Jest to najwspanialsza na­groda. Zachęćcie je w ten sposób do powtarzania, a utrwalicie w jego za­chowaniu to, co uważacie za pożytecz­ne i co Was cieszy. Być może realizując nasze propo­zycje, zauważycie, że trudno jest po­godzić zaspokajanie potrzeb dziecka z Waszymi własnymi sprawami. Macie prawo mieć także swoje spra­wy, macie prawo zaspokajać swoje potrzeby, realizować swoje pragnienia nawet jakimś kosztem dziecka. Te koszty w zupełności zrekompensuje mu atmosfera domu, w którym rodzi­ce mają poczucie zadowolenia z życia, samorealizacji. Mają czas, aby oderwać .się od codziennych spraw (gotowania, prania, sprzątania) — mają też czas tylko dla siebie. Chcemy zaproponować Wam, abyście pozwolili każdemu z Was (mamie, ta­cie, dziecku) mieć coś swojego, uczy­nili podział na MOJE, TWOJE I NA­SZE. Dotyczy to własnego kąta (dziec­ko ma swoją część pokoju na zabawki; mama-swoje półki na regale; tata swo­je biurko), a także własnych spraw prywatnego czasu (dziecko ma swoje zabawy i ma prawo w tym czasie zrobić bałagan. Aby było Wam RAZEM dobrze, mu- Mtio mieć również jakieś wspólne spra­wy i czas na ich realizację. (Wspólna zabawa z dziećmi, wspólne zjedzenie kolacji, wspólne pójście na spacer, wspólne taty i synka majsterkowanie, wspólne mamy i córeczki rysowanie). Niesłychanie ważne jest przy tym, aby było jasno przez Was określone to, co MOJE, TWOJE i NASZE. Aby każ­de z Was, a przede wszystkim dziecko, dokładnie wiedziało, kiedy ma czas dla siebie, a kiedy jest wspólna zabawa, kiedy mama zgadza się aby jej prze­szkadzać, a kiedy złości się z tego po­wodu. Na zakończenie chcć"my raz jeszcze podkreślić, że rezygnowanie przez Wąs z zaspokajania swoich potrzeb „dla dobra dziecka", „poświęcanie się dla dziecka" może mu przynieść więcej szkody niż pożytku. Ważniejsze jest aby czuło, że mama jest szczęśliwa, niż żeby widziało ją ciągle zajętą do­mowymi obowiązkami oraz wiecznie zmęczoną i niezadowoloną, mówiącą przy tym: „dla ciebie tak się poświę­cam".